
o wkurwieniu
[08.02.10/19:55]czyli, jak zwykle;]
jedną z ogromu rzeczy, spraw, sytuacji, zjawisk, jakie mnie wkurwiają jest takie coś, wzięte chyba zza oceanu razem z mc donaldem, że
należy być szczęśliwym, wedle jakichś wzorców, adekwatnie do tego co się posiada.
a więc jak ma się zdrowie, dzieci, dach nad głową, starcza do pierwszego, przyjaciół, coś tam coś tam, to jest takie poczucie, wymóg, że taki ktoś powinien być szczęsliwy.
ktoś, kto odnosi sukcesy zawodowe np. jakiś znany aktor, spełniony biznesmen tez powinien być szczęśliwy
ktoś w związku, dzieciaty itp też powinien, bo rodzina to podstawa
singiel, któremu pensja idzie na własne przyjemności, też ma nie smędzić
i generalnie.
a piszę o tym, bo czuję, jakbym padła ofiarą takiego myślenia, bo ono wpędza w poczucie winy, w rozmyślunki pt. ale kurde, mam to i sro, nie powinnam czuć się gorzej, źle albo beznadziejne /niepotrzebne skreslić/
bardzo źle mnie takie myślenie pozycjonuje wobec samej siebie i jestem wkurwiona oraz mam zaciętą minę.
nie potrafię dokładnie określić, co mnie tak unieszczęśliwia. to są części składowe budujące taki a nie inny nastrój, osobno nie wpływające na nic, ale w masie robiące mentalne kuku. trudno jest ocenić, że taki albo siaki powód jest dobry, żeby czuć się chujowo, ale jednak to występuje, przynajmniej w mojej głowie, że się potępiam za ten nastrój.
a przecież przygnębienie też ma sens i też jest potrzebne. inaczej gdzie by się doceniło jakąkolwiek odmienną, szczęsliwszą zwyżkę, gdyby nie świadomość jak na codzień pikuje się w dół?
i wkurwia mnie to odwieczne weź się w garść, bo jako natura przekorna mam ochotę powiedzieć, a chuj.
a więc wniosek jest taki.
jestem przygnębiona i proszę mi nie wstawiać, żebym się ogarnęła, albo że nadejdzie wiosna. jestem przygnębiona i chcę to sama uszanować.
nad czym myślałam
[07.02.10/23:06]kroll
[30.01.10/21:58]pamiętam jakesmy wyglądali z okien akademika, bo robili sztuczny deszcz, a aktorka wchodziła i wychodziła kilka razy przez cięzkie drzwi.
wyboiste chodniki i mnóstwo niezadbanej zieleni na osiedlu Lumumby, taka trochę beznadzieja wtedy była, ale jednak z obietnicą.
i tak se pomyślałam, co wzbudzają we mnie widoki krzaków na osiedlu studenckim w Łodzi, brzydkie budynki DS-ów, żółte światła na korytarzach, brudna pościel w brudnych pokojach.
nic nie wzbudzają.
jestem jakieś miliony osobniczych lat świetlnych od tamtych czasów, a najbardziej wkurwiające jest to, że jakby wciąz w tym samym miejscu.
niby wszystko się zmienia a właściwie nie zmienia się nic.
i nie jest to optymistyczna refleksja.
jestem kiespką szwaczką
[26.01.10/22:59]miałam zawsze pizdy, czyli pały, bo nie umiałam szydełkowac ani robic karmników, no i szyć. jedyne co mi wyszło wtedy to kisiel z torebki;]
i do dziś tak mam.
zrobie co prawda więcej niz kisiel, ale szyc nie umiem ni chuja.
i mam tak, że gdzie cos z trudem sfastryguję/doceńcie te jakże fachową terminologię/, to gdzie indziej szew puści i wszystko sie pierdoli, że tak wytwornie sie wyrażę.
a czas, to krawiec kulawy, jak we wierszu
Czas, jak to Czas krawiec kulawy
z chińskim wąsem suchotnik żwawy
Coraz to inne skrawki przed oczy mi kładzie
spoczywające w ponurej szufladzie.
Czarne, bure, zielone i wesołe w kratkę,
to zgrzebne szare płótno, to znów atlas gładki
Raz - coś błysło jak złotem
zamigotało zielonym klejnotem,
zatęczyło na zgięciu,
zachrzęściło w dotknięciu...
no a potem, okazuje się jak zwykle, że w sumie dupa, nie będzie dolcze gabbany, będzie hm, sfilcowany po pierwszym praniu i powyciągany albo popruty w szwach, no nie czarujmy sie, jaki chińczyk będzie przykładał sie do masówki.
przyjemności
[24.01.10/19:55]że jak nie mam w życiu za wiele przyjemności, to se je sprawię
kredyt, rachunki, ubezpieczenie oc i ac, lekcje angielskiego a ja kupuje se różowe lakierki w top shopie;]
taka odrobina szaleństwa w tym świecie, który chcemy mieć taki poukładany, mimo że on z natury jest przesz chaosem
ale mniejsza z tym
wiem tylko, że
bliżej mi do frika niż damy
zaś dalej od kontestujących rzeczywistośc grających w stylu punk bohaterów Wszystko co kocham, choć rada bym być blisko, bo straśnie ładne chłopaki
aleeeee
to już nie wróci, tego czasu już nie będzie....