bardzo ważne pytanie
[17.09.09/22:15]
do moich bywalców:)
czy mieliście albo macie tak, że wasze dobre samopczucie danego dnia czy w danej chwili jest podyktowane czymś z zewnątrz?
telefonem od niego
uśmiechem szefa
podwyżką
brakiem korków na mieście
udanym seksem czy seksem w ogóle
dobrą zabawą
tłumem ludzi wokół mówiących ci o twoim zajebizmie
romantycznym smsem
propozycją niedwuznaczną
awansem
uznaniem
aprobatą
mozliwością kupna spodni nie w Zarze a w Tommym Hilfigerze
możliwością jazdy nie starym seatem a nową hondą dajmy na to.
jeśli tak
jeśli wasze dobre samopoczucie zalezy od podobnych czynników
to znaczy, że jesteście uzależnieni;]
macie osobowości uzależnione.
pan, autor ksiązki, którą na ten temat zakupiłam, niestety nie określa, jak duża może być ta zależność poczucia szczęścia od tego co z zewnątrz. kiedy przekracza się granice i jest się uzaleznionym i chorym. tak sobie mniemam, że może kiedy już nie da się wytrzymać bez tych bodźców?
wyłożyłam tę teorię kolegom z pracy przy śniadaniu i jeden z nich, niespełna 23 letni stwierdził, że wobec tego znaczna część ludzkości jest uzależniona;]
czy azali prawdę powiada i rację ma czy należy jednak się sobie przypatrzeć przez lupkę?
ale sam fakt, że znowu biorę na warsztat takie rozkminy oznacza jedno, że długa jeszcze droga przede mną, jeśli idzie o powiedzenie sobie, tak, jest dobrze.
bo jest wiele jeszcze tematów opracowanych ledwo w zarysie, z niekompletnym konspektem. nie ma tezy, rozwinięcia i zakończenia, choć na tym ostatnim może zależy mi najmniej.
czy mieliście albo macie tak, że wasze dobre samopczucie danego dnia czy w danej chwili jest podyktowane czymś z zewnątrz?
telefonem od niego
uśmiechem szefa
podwyżką
brakiem korków na mieście
udanym seksem czy seksem w ogóle
dobrą zabawą
tłumem ludzi wokół mówiących ci o twoim zajebizmie
romantycznym smsem
propozycją niedwuznaczną
awansem
uznaniem
aprobatą
mozliwością kupna spodni nie w Zarze a w Tommym Hilfigerze
możliwością jazdy nie starym seatem a nową hondą dajmy na to.
jeśli tak
jeśli wasze dobre samopoczucie zalezy od podobnych czynników
to znaczy, że jesteście uzależnieni;]
macie osobowości uzależnione.
pan, autor ksiązki, którą na ten temat zakupiłam, niestety nie określa, jak duża może być ta zależność poczucia szczęścia od tego co z zewnątrz. kiedy przekracza się granice i jest się uzaleznionym i chorym. tak sobie mniemam, że może kiedy już nie da się wytrzymać bez tych bodźców?
wyłożyłam tę teorię kolegom z pracy przy śniadaniu i jeden z nich, niespełna 23 letni stwierdził, że wobec tego znaczna część ludzkości jest uzależniona;]
czy azali prawdę powiada i rację ma czy należy jednak się sobie przypatrzeć przez lupkę?
ale sam fakt, że znowu biorę na warsztat takie rozkminy oznacza jedno, że długa jeszcze droga przede mną, jeśli idzie o powiedzenie sobie, tak, jest dobrze.
bo jest wiele jeszcze tematów opracowanych ledwo w zarysie, z niekompletnym konspektem. nie ma tezy, rozwinięcia i zakończenia, choć na tym ostatnim może zależy mi najmniej.
O ISTOCIE EGZYSTENCJI W SKRÓCIE
Komentarze
.
ja tak nie ma. mi sily daje poranek jak całą czwórka leżymy w łóżku i nic nie robimy przez 5 minu - dłużej się nie da.albo kubek dobrze zrobionej kawy..... od razu micha się cieszy
lub jak widze traktor no to ja już szału dostaje. :)
p.s. ja bym chciala sobie przynajmniej pozwolić na spodnie z Zarry :P
rozumiem
ze przesadzaszprzeciez nie jestesmy wyspami samotnymi
jesl nie to facet gupoty pisze
oczyw jesli wylacznie zewn bodzce dzialaja too.. niedopsz
...
droga met, ponieważ jestem twoim stałym bywalcem, to ci odpowiem, że...O tak!
A zwłaszcza jestem podatna na pochwały mojego zajebizmu. Powiedz mi, że jestem zajebista, albo że coś z rzeczy, które robić lubię zajebiście udanym jest i że jestem w robieniu tego zajebista, a od razu radosny merd ogona mi się włączy;)) No serio:)
hmmm
napewno nie spodnie, a z tym seksem to bym się pooooważnie zastanowiła;)e no Met
bez jajkófff ;>to nie mam po co jechac ;P
kurde
jak na osobe bez snu to sie ozywiona czuję w tej dyskusji:)marlaaa
zero picia, o 19 muszę być w pracy trzeźwa jak niemowlę;]wiesz
galus, czasem jak cie nic nie wyprowadza to juz marazm i depresja, no trudne.a czasem tak
lub nie to jest uzależnienie?bo czasem cos mnie wprawia, a innym razem nic mnie nie wyprowadza z.
trudne.
hahahahahhaaaaa
ech galis kochana:)bo wy to sobie nie wyoobrazacie, jaka jestem histeryczka i pokretna i jak ja wszystko wszystko naprawde przezywam
tylko nie
pij jak zostaniesz sama;)w sobote na zlocie odbijesz sobie:)
jeżu
ja sie na gliniarzu z bev hils skupic nie moge a co dopiero na powyzszych rozkminkach ;/za ciezkie to dla mnie na dzisiaj, za ciezkie ;)
porównywalnie
to dość szybko jednak Marluu.Współczuję.
tru
nie:)) bo jak se nie przypomnisz, to humor masz dobry, czyli panujesz nad tym:Dmarlaa, no rodzenie to ja nie wiem, znieczulenie dostałam a potem hormony zapobiegły gwałtownemu bólowi a potem to wszystko się zagoiło:)
ale co do uzależnień od bodźców, jutro piątek, a ja nigdzie się nie wybieram, opcja:dom i kanapa i już drżą mi ręce z niepokoju, że jak to....
no przejdzie wiem
ale poki co mam maraton dent. bez końca. nie wiem, jak kobiety rodzą np;)meciu
moje samopoczucie dyktuje sie samo po otwarciu oczu wiec nie wiem....wiem, ze moge stracic humor na samo przypomnienie niemylych rzeczy jakie mnie czekaja....czy to sie liczy? ;))a i czemu pomijasz
uwarunkowanie swojego niezadowolenia nie od tego, co w nas, z nas pochodzi? to dziala na tej samej zasadzie co zadowolenie.chociaz moze latwiej czasem samemu dociekac u siebie zlych rzeczy, niz szczescia w sobie. Twoje slowa: wszystko, czego potrzebujesz, masz w sobie:)marluu
dokłądnie tak. to jest pójscie na zatracenie, jeśli nie masz bodźców z zewnątrz, nie ma dziania się. nie tylko chodzi tu o osobe, ale ogólnie, o dzianie się i akcję. tak się właśnie ludzie zatracają i uzależniają, od dziania, czy w pracy, czy w emocjach, czy czymkolwiek.zęby...przejdzie ci:)
metus
no bo problemem nie jest to, ze cieszę sie na czyjs widok i jakas rzecz ale to, ze bez niego i tej rzeczy nie ma mnie i nic mnie nie cieszy.uwarunkowanie swojego szczescia od kogos /czegos jedynie to droga do zatracenia;)za duze ryzyko. ja przeginalam, wciaz sie odcinam od takiego myslenia, ucze się i czasem kocham swoje blędy jednak :)
zęby mi dolegają, banalne a takie bolesne, po prostu trauma i stres niewyobrazalny co chwila. nie mówiąc o bolu.
marluu
a co ci jest?znaczy zwalanie win na innych, pokazywanie, to inni, nie ja oraz przypisywanie sobie wszystkich win, to ja pomijam. to jest jakby w obrębie mojego rozuemienia i z tym się nie rozprawiam. chodzi tylko o aspekt uwarunkowywania swojwgo zadowolenia od tego co nie pochodzi od nas.
a powiada prawde
bo wiekszosc ludzi ma to umiejscowienie kontroli na zewnatrz.azali prawdę powiada...
bo jest coś takiego, jak zewnętrzne i wewnętrzne umiejscowienie kontroli.zewnętrzne- wiadomo, przypisywanie calych fochów swiatu i win, nie sobie, nierealne oczekiwania stad i niemoznosc zaspokojenia swoich potrzeb, i wewnętrzne, poczucie, ze to jak się czuje, zalezy ode mnie...no i jest osobowosc zalezna jeszcze- trudne .poza tym to mam mękę, nic nie spalam z bólu, wiec moge bredzic.