co mi się podoba
[06.11.09/19:23]
że jest muzyka, ubrania i perfumy.
polepszają mi samopoczucie, są zajebistym substytuem. kiedyś jeszcze ksiązki, ale teraz mniej. chociaż, jakby tak wierzyć powiedzeniu:powiedz mi co czytasz a powiem ci kim jesteś? to kim jestem, kiedy kupiłam sobie ksiązkę napisaną przez Diablo Cody /Oskar za scenariusz Juno/ pt. Cukiereczek, czyli rok z życia nietypowej striptizerki i zaśmiewam się czytając. Albo o męskich dziwkach w wydaniu Witkowskiego "Margot".
a więc cchę być striptizerką i dziwką:)
nvm
ale np. mam perfumy, Gucci by Gucci, taki odstęp, bo używam Kleinów i zostało pół butelki. jak chcę być perwersyjnie masochistyczna to się nimi kropię i widzę plażę i kapiący z liścia deszcz.
ubrania, i tak znowu ubieram się tylko na czarno albo szaro. kamuflaż taki.
ale muzyka. z nią jest tak, ze jak nie odkryję czegoś co mnie pociągnie jak męski feromon, to niemal chora jestem. czasem wpadnie mi w ucho w jakimś sklepie jak Empire of the sun, odjazdowi kolesie z Australii, ale ostatnio trafiła mi się rpawdziwa gratka.
już dawno chodziłam jej ściezkami, bo miałam okres, kiedy słuchałam wciąż House of cards Radiohead
teraz słucham se piosenki i myślę, ale przypomina mi Radiohead, patrzę na wykonawcę a to Thom Yorke, grzebię dalej, a to jego solowy popis, wokalisty Radiohead. jestem jednak w skojarzeniach genialna, a raczej w rozpoznawaniu głosów znających mojego Józefa.
a więc jesli chcecie dowiedzieć się w jakim jestem nastroju albo jeśli chcecie wczuć się wklimat chujowego listopada dystyngowanym głosem Thoma Yorke`a, popatrzeć w mgłę, znaleźć się w klimacie oniryczno depresyjnym no to słuchajta. gorzej wam nie będzie. lepiej tylko. z radości, że ktoś z wami w nastroju konweniuje.
polepszają mi samopoczucie, są zajebistym substytuem. kiedyś jeszcze ksiązki, ale teraz mniej. chociaż, jakby tak wierzyć powiedzeniu:powiedz mi co czytasz a powiem ci kim jesteś? to kim jestem, kiedy kupiłam sobie ksiązkę napisaną przez Diablo Cody /Oskar za scenariusz Juno/ pt. Cukiereczek, czyli rok z życia nietypowej striptizerki i zaśmiewam się czytając. Albo o męskich dziwkach w wydaniu Witkowskiego "Margot".
a więc cchę być striptizerką i dziwką:)
nvm
ale np. mam perfumy, Gucci by Gucci, taki odstęp, bo używam Kleinów i zostało pół butelki. jak chcę być perwersyjnie masochistyczna to się nimi kropię i widzę plażę i kapiący z liścia deszcz.
ubrania, i tak znowu ubieram się tylko na czarno albo szaro. kamuflaż taki.
ale muzyka. z nią jest tak, ze jak nie odkryję czegoś co mnie pociągnie jak męski feromon, to niemal chora jestem. czasem wpadnie mi w ucho w jakimś sklepie jak Empire of the sun, odjazdowi kolesie z Australii, ale ostatnio trafiła mi się rpawdziwa gratka.
już dawno chodziłam jej ściezkami, bo miałam okres, kiedy słuchałam wciąż House of cards Radiohead
teraz słucham se piosenki i myślę, ale przypomina mi Radiohead, patrzę na wykonawcę a to Thom Yorke, grzebię dalej, a to jego solowy popis, wokalisty Radiohead. jestem jednak w skojarzeniach genialna, a raczej w rozpoznawaniu głosów znających mojego Józefa.
a więc jesli chcecie dowiedzieć się w jakim jestem nastroju albo jeśli chcecie wczuć się wklimat chujowego listopada dystyngowanym głosem Thoma Yorke`a, popatrzeć w mgłę, znaleźć się w klimacie oniryczno depresyjnym no to słuchajta. gorzej wam nie będzie. lepiej tylko. z radości, że ktoś z wami w nastroju konweniuje.
O ISTOCIE EGZYSTENCJI W SKRÓCIE
Komentarze
hmmm
a ja nie słucham ostatnio muzyki,nic a nic-nie mam jak!czyli co to oznacza...nudna taka jestem
rosa
buty to moja miłość. ale cóż, teraz więcej oglądam niż kupuję:)Poprawiacze
A ja rozszerzę pojęcie ciuchów o jeszcze jedną rzecz-szpilki! Mam ich całą szafę-wszystkie kupione dla poprawy humoru a tylko 2 pary nadają się do chodzenia w ogole. Więc teraz już wiem, ze jak poprawiać sobie humor to muszę jednak wybierać te drogie ;-)galka,
no kocham bo bez niej to dupa a nie ciuchy oraz perfumy czy nawet muzyka... miałam widmo bezrobocia nad sobą i Ci powiem, że to tragedyja by była. serio.zazdroszczę Wam,
że kochacie pracę ;] ja nie mogęoj plazma
co poradzę, że dziś Yorke konweniuje ze mną;]a praca, hmm, w sumie praca to ludzie, a ludzie jednak niosą wiele niespodzianek i rozczarowań, tyle, że lepiej jak są niz jakby ich nie było.nie?
ja pierdziele
stara, zmieniasz się w tempie syntezy jądrowe - kiedyś Yorka uważałaś za nudnego, a Cody kruszyłyśmy kopię pod moją recą Juno ;)i baaardzo bardzo fajnie, bo się tylko idioci nie zmieniają, o!
a perfumy + ciuchy + muzyka - też kocham
i jeszcze + praca, nie oszukujmy się :)