jako ludź wydaję się sobie ciekawa
[11.10.09/19:52]
;]
naprawdę
np. mamy taką zdolność kodowania wspomnień w dźwiękach, wiecie, te melodie co się "kojarzą" hehe i w zapachach.
jaK se tak pomyśleć, to jest to w sumie niesamowity dar, mieć zdolność konserwacji zdarzeń w zapachu. no pomyślcie.
ja np. historię mojego życia od jakiegoś tam moemntu mogłabym, opisac zapachami:)
zaczęlo się od zapachu potu w swetrze;]
jakas 8 klasa, bo ja póxno dojrzewać zaczęłam;]
potem nieśmiały dezodorant z Węgier BAC;] do dupy zresztą, bo nie działał;]
- kolejny etap to był dezodorant Fa z Pewexu, kupiony tuż po maturze za jakieś bony hue hue, miał zapach innego świata, of kors lepszego. cudny był ten dezodorant
- na studiach odkryłam dzięki jakiejś koleżance, która to miała, perfumy. były to perfumy wyjątkowe, wypachniłam się nimi i utonęłam w nich na zawsze. Była to Paloma Picasso, w takiej kobiecej, opływowej, zmysłowej butelce grantowo czarnej. potem bliska mi osoba przywoziła mi te perfumy ze Stanów jako dar i to było dla mnie bardzo wazne i kojarzyło mi się już tylko z tą osobą.
dziś mam jeszcze flakon tych perfum, z Miami i skrapaiam się nimi, jka chcę być perwersyjna emocjonalnie;]
- potem były serie Calvinów Kleinów. ukochałam se Obssesion, na wieczory, kojarzą mi sie z wieczorami, klubami, papierosami, wódką, miło dość
Euphoria, nowy zapach, ładny. nie kojarzy mi się już z niczym.
była też Prada. zapach dla mnie nieznośny.
- potem kupiłam sobie nie Kleina, a Gucci by Gucci, był mi obcy, jakiś mdły i pudrowy. aż po jakimś tam czasie kliku miesięcy spsikałam się resztką tych perfum i wróciły wspomnienia z początków wakacji, zaraz przyszły na myśl ścieżki muzyczne z tego okresu. czy musze nadmieniac, że było to lato i dni były długie?
i oczywiście omdlałam cała na ten zapach:) wiem już, że go kupię znowu kiedyś.
- teraz używam Kleina Eternity. jest zdecydowany i mocny, świeży. nie kojarzy mi się jeszcze z niczym. i może tak pozostać, bo następnie kupię Escape;] może ten zapach będzie miał więcej szczęscia...
naprawdę
np. mamy taką zdolność kodowania wspomnień w dźwiękach, wiecie, te melodie co się "kojarzą" hehe i w zapachach.
jaK se tak pomyśleć, to jest to w sumie niesamowity dar, mieć zdolność konserwacji zdarzeń w zapachu. no pomyślcie.
ja np. historię mojego życia od jakiegoś tam moemntu mogłabym, opisac zapachami:)
zaczęlo się od zapachu potu w swetrze;]
jakas 8 klasa, bo ja póxno dojrzewać zaczęłam;]
potem nieśmiały dezodorant z Węgier BAC;] do dupy zresztą, bo nie działał;]
- kolejny etap to był dezodorant Fa z Pewexu, kupiony tuż po maturze za jakieś bony hue hue, miał zapach innego świata, of kors lepszego. cudny był ten dezodorant
- na studiach odkryłam dzięki jakiejś koleżance, która to miała, perfumy. były to perfumy wyjątkowe, wypachniłam się nimi i utonęłam w nich na zawsze. Była to Paloma Picasso, w takiej kobiecej, opływowej, zmysłowej butelce grantowo czarnej. potem bliska mi osoba przywoziła mi te perfumy ze Stanów jako dar i to było dla mnie bardzo wazne i kojarzyło mi się już tylko z tą osobą.
dziś mam jeszcze flakon tych perfum, z Miami i skrapaiam się nimi, jka chcę być perwersyjna emocjonalnie;]
- potem były serie Calvinów Kleinów. ukochałam se Obssesion, na wieczory, kojarzą mi sie z wieczorami, klubami, papierosami, wódką, miło dość
Euphoria, nowy zapach, ładny. nie kojarzy mi się już z niczym.
była też Prada. zapach dla mnie nieznośny.
- potem kupiłam sobie nie Kleina, a Gucci by Gucci, był mi obcy, jakiś mdły i pudrowy. aż po jakimś tam czasie kliku miesięcy spsikałam się resztką tych perfum i wróciły wspomnienia z początków wakacji, zaraz przyszły na myśl ścieżki muzyczne z tego okresu. czy musze nadmieniac, że było to lato i dni były długie?
i oczywiście omdlałam cała na ten zapach:) wiem już, że go kupię znowu kiedyś.
- teraz używam Kleina Eternity. jest zdecydowany i mocny, świeży. nie kojarzy mi się jeszcze z niczym. i może tak pozostać, bo następnie kupię Escape;] może ten zapach będzie miał więcej szczęscia...
O ISTOCIE EGZYSTENCJI W SKRÓCIE
Komentarze
a ja lubie
zapach skóry mojej pierwszej ...szyja, z tyłu ....
lomatko ............
najbardziej pamiętam
zapach mojego pierwszego chłopaka - do dziś nie wiem, czym pachniał, ale wyczuwałam go na kilometr :)galka - ja pamiętam, currara i jeszcze jakieś małe w tym czasie - mama pozwalała mi się perfumować (były jej oczywiście) jak szłam potańczyć w szkole, potem było masumi (bardzo mi się wtedy podobały i miałam już swoje), po nich nastało blazee. a potem szukałam i szukałam, bo niełatwo mi znaleźć odpowiednie i znalazłam dalimix S. Dali, a
teraz najbardziej lubię armaniego she i mania, ale też flower kenzo i the beat burberry. i szukam czegoś nowego ale marnie mi idzie :)
Marlaaaaaaaaa!!
faktycznie :D i perfum tez!!exclamation coty taka biala kulka ze spiczastym korkiem :D
tez mialam ;)
i jeszcze byl
dezodorant wykrzyknik;)a wiecie, że z tych herbatek Arden,
mam spajsi, bo grin mi za rześkie ;);)moje pierwsze to byl
avon :D ukochane, do tej pory mam gdzies w domu buteleczke (nie pamietam jak sie nazywaly dokladnie), ale sie kojarza z pierwsza miuosciom taką ąę.to byly takie moje prawdziwe pierwsze, bo tak to podbieralam mamie, albo cioci. wiec byla of kors pani walewska i seria "byc moze' (ktos to pamieta?) i jeszcze cioci, za cholere nie pamietam nazwy. polskie, niedawno wznowili w nowym imidżu.
a pozniej to juz roznie, E. Arden Green Tea, D&G light blue (moje ukochane, zawsze musza byc), Kenzo Flower, ktore dostalam od ktoregos chlopa na urodziny zamiast kwiatka (i kojarza sie mi z wawa i blogim czasie na mokotowie w ciasnym mieszkanku spedzonym :D) i Gucci Envy, ktorych zapach uwielbiam, ale nie kupie nigdy juz, bo kojarza sie z pewnym dramatem w moim zyciu :)
a z kolei Davidoff Cool Water - przelom podstawowki i liceum, pierwszy samodzielny wyjazd do wawy i oszolomienie perfumeria na nowym swiecie i pierwszy zakup za tak duza kase ;) do tej pory mi sie kojarza z luksusem :)
pierwsze moje
perfumy to sun z oriflamu;)uwielbialam zapach. potem z kanady dostalam que lancome i odplynelam na lata. pozniejsze lata do teraz to herrera 212, cerrutti 1881, hypnose na wieczor, clinique happy i happy heart- to akurat prezent,stosowna nazwa :D, euphoria- ta mi sie kojarzy tylko z USA, bo tam pierwszy raz kupilam i byla to nowosc, kurde duzo lubie, wszystkie na raz bym chciala miec znow. nie przepadam za ciezkimi zapachami, od razu mnie mdli :)a i jeszcze kiedys bylo szalenstwo na vanilla cos tam, dezodoranty, a fuj:P nie moglam oddychac.do tej pory vanilli nie cierpie....
ja mam w pamięci zapach takiego płynu do mycia naczyń, który kojarzy mi się z konkretną sytuacją...i to wcale nie o zmywanie chodzi.A moje ulubione perfumy wycofali z produkcji w cholerę i oszczędzam je bardzo, bo już takich nie kupię...a one mają zapach czegoś niezmiernie wzniosłego...
i szukam co jakiś czas nowego zapachu i wszystko nie to:( ładne, brzydkie...ale ciągle nie TO.
gali, pamietam Curarre!!!! chyba nawet na pierwszy swoj Dzien Kobiet
dostalam od taty! tak!a z Lancoma uwielbiam Miracle. Wyparaowalo mi duzo podczas lotu (cisnienie?) w kosmetyczce. I nie wyrzucilam jej do tej pory, bo tak pachnie po mojemu ulubionemu :)
a z Dune Diora mialam tak, ze nie cierpialam tego zapachu na mojej siostrze, ale uwielbialam na sobie, no byl inny i juz
oesu...
masakra jakaś;)no dobra, to ja kojarzę,
że pierwsze to było być może u babci mej, podkradałam ;)potem była currara, pamięta kto?
potem zaczęłam dostawać od cioci jakieś frykasy austriackie - Tosca i Anna Pavlova. I tę pavlovą pamiętam najmocniej. Kojarzy mi sie z baletem i teatrem wielkim, jak chodziłam to sobie podawałam.
Potem moja mama kupowała Masumi z kulką (ważne!) w pewexie i kobako w modzie polskiej - co też podkradałam, ale do szkół nie na okazje.
Ale takie moje moje codzienne duża butelka to bylo jakieś cafe. Jeszcze parę lat temu widziałam toto w drogeriach.
No i potem sama juz sobie różne zapachy, ale mam takie zafajdane w tym szczęście, że co sobie upatrzę, to mi likwidują produkcję: np. Yellow Jeans Versace - kochałam ten zapach - i co? jajco. Nie ma go. To samo z jakimś zapachem Gosha - to samo. Ech. Dobre wspomnienia ;)
Z droższych najbardziej mi zapadł z 12 lat temu Poeme Lancome - taki jak lubię. Słodki, mocny.
Podobały mi się też zapachy E. Arden, a red door lubię - tez mocny, ma fajne nuty i ludzie na niego reagują, ale nie że otwórzmy okna czy coś, ale pytają co to je. Zagadkowy zapach, zapamiętałam w jednych górach, a potem kupiłam parę lat później w Polsce.
A teraz chodzę, obwąchuję i nie wiem na co się zdecydować.
Na pewno nie lubię zapachów lekkich świeżych, tylko intensywne - czemu? a nie wiem ;)
ze wspominek pamiętam cudowny balsam Kez;)))
a tez z zapachami kojarze etapy zycia... poczuje i wspomnienia
nagle wracaja...pierwszy zapach? :) Pani Walewska mamusi, zabrana na kolonie :) i byc Moze mamusi tez pamietam, bo skradalam jak bylam mala i kiedy bawilam sie w pania :)
a teraz upracie psikam sie z rana E.Arden Green Tea, bo mi przypomina jedne wakacje w Hiszpanii, a mi jest teraz zimno i chce sie wspomnieniami ogrzewac, o
Michaela
ja w perfumerii to bym rady nie dała, za dużo bodźców:)galka;]
hist, no one to taki unisex jak dla mua:)
angel, ponoc banalny, ale mega zmysłowy wg mnie
i oby ten one nie był dla ciebie wspomnieniem:)
:)
u mnie historia zapachowa to: ponad 10 lat temu charlie red, strasznie sexi mi sie wtedy wydawał, powąchałam niedawno w rossmanie, ała ;)potem wich by chopard, dłuuugo - zapach samodzielności i własnego, prywatnego luksusu,
eou de issey - leciutki aromat kobiecości jaka zaczynała we mnie dorastać, huehue, potem angel (classic, innocetn, classic, alien, innocent again) - obezwładniająca erotyka.
Teraz - Klein. One. Nie wiem, dlaczego i o co kaman, bo w sumie nie porywa. Może jak zostanie wspomnieniem - zacznie :)
aaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
hahahahhahhahahhaaaaaaaaaaaaaaaaaaaboska jesteś :)
hihihi, dezodorancik BAC, FA, coś tam pamiętam.
Ale o wiele lepiej mi idzie z zapachami:) Paloma- nie, nie moje klimaty, ale powiem Ci, że Obssesion to tak, choc nie mam pojęcia czemu to kiedys przez momen bardzo lubiłam. A tak przypomniałaś mi niesamowite chwile jakie spędziłam po liceum pracując prze kilka miesięcy w... perfumerii. Nigdy tego czasu nie zapomnę. Wspomnienia mam taaakie wielkie!, ale nie z konkretnym zapachem, a całą ich masą. To byly czasy! I ta piosenka Górniakowej ... to nie ja byłam Ewą, to nie ja skradłam niebo...Aj! Jakie to były romantyczne czasy. No i te zapachy:)