[sekundę...] 
feed

kiedyś

[29.07.10/16:08]

miałam taką zajawkę, nie wiem, w podstawówce? w liceum?
jak przeczytałam cały rocznik Mówią Wieki i powycinałam zdjęcia Bardotki ze starych Filmów, że
nic
ale to kurwa nic
mnie w życiu nie czeka
i będę wiecznie czytać te Mówią wieki w bistorowej spódniczce i tak dalej.

i taka zajawka niestety okazała się immanentną cżęścią mojego charkateru, w związku z czym powraca do mnie takie uczucie.

fizycznie odczucie to przypomina moment wkłucia igły na pobieraniu krwi, coś jakby odczucie blokady w krwioobiegu, i nie mozna nawet stękać, bo wstyd.

i wtedy coś by się tam chciało, ale nie można się ruszyć, bo wtedy żyła się rozerwie albo co gorszego nawet.
no nieważne.
w każdym razie oto nadejszłą znowu taka chwila, że mam to poczucie. akcja pt. niedzianie, akcja pt. czekanie na bógwi co.

nie lubię tego.

mam tak przeważnie przed okresem, zauważyłam, zbadałam.

ponadto zaczynam uświadamiać sobie, że tak zwane życie to naprawdę proces a nie ciąg takich zdarzeń, że niby po prostu, hyc, dzieje się, i potem też się dzieje i jest zajebiście.

otóż nie, jak się coś dzieje, zwłaszcza takiego co wyznacza los na kolejne lata, trzeba umieć to dostrzec i się z tym jakoś pogodzić, a niestety, bywa się w życiu gapą, i się nie dostrzega i żyje jakby nigdy nic.

a ja widze teraz, że naprawdę muszę wymyśleć się jakoś na nowo, inaczej spędzać wieczory/ choć to akurat nie problem/, inaczej robić zakupy, inaczej planować czas wolny, wakacje np. i wtedy może odczepię się od częstej powtarzalności poczucia, że nic mnie już nie czeka.

bo tak, w poczuciu bycia jedną nogą w starym życiu, rzeczywiście nic mnie nie czeka, ale w nowym, raczej czeka.

tylko nie wiem jeszcze co, a jestem niecierpliwa i deko mnie to wkurwia.

tyle, że los chichocze mi za plecami i ma moje roztery w dupie:)

no i kurwa, zawsze tak jest:)

dodaj komentarz

Komentarze


piaget [03.08.10/11:47]

kurde

mam teraz podobnie. coś wisi w powietrzu, czy jak...?
Moira dobrze mówi, ale to sie kłóci z wychowaniem, co to mówi, siedź i się nie wychylaj. a tu trzeba aktywności jakiejś, działania, motywacji
lato jest a chandra jesienna co najmniej
ax [31.07.10/07:45]

...

tak...ale ja jednak na suchym lądzie, bezpiecznie wole sobie stać i sie przyglądać tylko. Mało ciekawe, na efekty nie ma co liczyć...ale nie wiem...
byc może niektórzy są po prostu po to, żeby obserwować, a inni po to, żeby działać...
Moira [30.07.10/21:37]

'i nie mozna nawet stękać, bo wstyd'

nie mogieeee! :)))

a w ogóle to czasem trza po prostu wskoczyć do tej wody, się pomoczyć, wpław popłynąć, styl dowolny - jak się potrafi, a nie tam suchą nóżką, pomostek-łódka/motorówka/kajak! :)
tulia [30.07.10/21:04]

to se obejrzyj

30-letni domek campingowy typu Brda (z okresu mojej młodości) - on juz tylko gnije i lada chwila się zawali, a jeszcze są nań amatorzy, ale kurde nie ma co sie oszukiwać, nie jest dobrze :(
met [30.07.10/17:52]

jerry

wiem, że działa:) b. mnie to u ciebie wznieca;] szkoda, że masz ładną żonę:)

laski, co do tych nóżek, pomostów i łódek, to tak wałasnie mam. odbywa się faza decyzji. czy łodką, motorówką czy kajakiem. na pomoście nie chcę już być:)
;) [30.07.10/09:43]

metka

to chyba wszyscy tak plus minus podobnie mają ....
Zajawka, rozwinięcie i zajebiste zakończenie to tylko w glupawych filmach typu Listy do Julii ( kuźwa jaka masakra ... ) - takie filmy działają w/g okreslonego algorytmu, a życie to jedna, wielka wolna amerykanka. mimo żem facet tez mam takie momenty, ale wtedy waląc konwenanse i porady wujka dobra rada zabieram się za coś kosmicznie nieosiągalnego i to mnie absorbuje bez reszty i motywuje do pracy, do zycia. Bo siedzieć bezpiecznie i odkladać na przyszłość pieknych umysło najlatwiej, ale sie u mnie tak nie da. staram się te złe mysli zabijać nowymi wyzwaniami. czasami działa :)
goya [29.07.10/21:51]

wiesz

met,dobrze prawisz-bardzo dobrze :)
Daguniek [29.07.10/21:43]

Jakbyś

trafiła tym tekstem w mój stan obecny. Lipa, dupa, dno :/
gali [29.07.10/21:22]

kiedys już u Ciebie

użyłam tego porównania, że czlowiek jedną nóżka na pomoście, a drugą na łódce i decyzja w tej nózce jednej, bądź drugiej :)))
to żem się zdecydowała i tak popylam ten wózek, choć kto wie do jakiego portu przybiję i co tam dalej się przydarzy;]
tmała [29.07.10/19:37]

tak sobie wychwytuję rózne słowa, myśli

te rozterki nastoletnie, że to już tak na stałe, takie dupne klimaty i nic extra,
po wielu latach, kiedyś podczas nudnej czynności prasowania doszłam do wniosku że to juz tak będzie i nic ciekawego przede mną, jakby mnie ktos walnął w splot słoneczny wtedy...
teraz jestem na etapie, że moze jednak, że trzeba właśnie kopnąć w tyłek dawne ograniczenia. ze coś się moze nawet wykluwa i zaczyna... tylko mam podobnie - cierpliwość to ostania pozycja na liście cech mojego charakteru
więc rozumię i łączę sie w bólu nieumiejętności czekania
marlaa [29.07.10/18:47]

e to spoko

poród cie czeka. przekonuj sie, ile potrzebujesz, jest dobrze:)
met [29.07.10/18:39]

mixi

na mnie nikt nie wywiera presji, ani ja jej się poddaję, ja uznaję tylko te odczucia, które płyna ze mnie, nie od innych:)

marluu, wstrzymuje mnie konieczność przekonania się, że to czego chcę jest ok i przede wszystkim czego chcę i jak ma być:) jeszcze chwilę ten poród będzie trwał. na razie zostałam zapłodniona:)
marlaa [29.07.10/18:33]

znam

taki stan. Między już a jeszcze nie...
Co Cię jeszcze trzyma? Lęk? Nie trzymaj sie go jak pijana płotu;)
mixa [29.07.10/17:20]

no tak

jestem mniej więcej w tym samym momencie Met... nic się nie dzieje, a wszyscy patrzą na mnie i czekają na jakieś decyzje, a ja nie wiem nic... nie wiem jak będzie, nie wiem nawet jak jest... a świadomość, że nic mnie nie czeka przykleiła się do mnie od jakiegoś czasu...