kurczę
[01.11.09/19:30]
zazdraszczam ludziom, któryz mają zdarzenia w życiu i przychodzi im łatwo dojście od jednego do drugiego.
przede mną zmiana i czuję się jakbym miała zaliczyć ośmiotysięcznik. normalnie powinnam zrobić se ekg, bo czy mi serce nie wysiądzie, czy dam radę zapakować przeszłość do odpowiednich pudeł i potem się nie pogubić z bagażami.
poza tym taka obserwacja.
poszłam dziś na cmentarz, z dzieckiem, grób był małego chłopca. a ja zapomniałam pacierza. nie pamiętałam ojcze nasz oraz tego co się mówi na pogrzebie, tych słów. wyszłam z wprawy na temat ćwiczeń w wierze.
niedobrze.
przede mną zmiana i czuję się jakbym miała zaliczyć ośmiotysięcznik. normalnie powinnam zrobić se ekg, bo czy mi serce nie wysiądzie, czy dam radę zapakować przeszłość do odpowiednich pudeł i potem się nie pogubić z bagażami.
poza tym taka obserwacja.
poszłam dziś na cmentarz, z dzieckiem, grób był małego chłopca. a ja zapomniałam pacierza. nie pamiętałam ojcze nasz oraz tego co się mówi na pogrzebie, tych słów. wyszłam z wprawy na temat ćwiczeń w wierze.
niedobrze.
O ISTOCIE EGZYSTENCJI W SKRÓCIE
Komentarze
no, nigdy ...
ale nie zapominaj że ze mnie takie wahadełko jest, a wahadełko, jak to wahadełko, raz w jedną a raz w drugą ...no i ma kobita dużo radochy, ale i , od czasu do czasu, kichy, wkurwu i padaki ...
widziały gały co brały ...
;)
jerr
z toba to ta twoja pierwsza chyba nigdy się nie nudzi nie?:)co do wiary, to skomplikowana sprawa. mam jakieś tam przeczucia, co do tego, że jest jakiś azymut, na który warto się kierować, ale jak go zwał tak zwał. bóg czy ktoś tam. na pewno nie starszy pan siedzący na chmurce:) i na pewno nie pośrdenik w postaci kapłana w ornacie czy kogos tam w tym stylu. mam do tego dystans ogromny i jakoś mnie to przestało wzruszać kompletnie. ale pamiętam czas, kiedy siedziałam w kościele i wzruszałam się kościelnymi pieśniami;]
co do zmian, to masz rację, ale ta zmiana nie była moim wyborem tak do końca.
piag, mam nadzieję, ze tak bedzie.
jerr
z toba to ta twoja pierwsza chyba nigdy się nie nudzi nie?:)co do wiary, to skomplikowana sprawa. mam jakieś tam przeczucia, co do tego, że jest jakiś azymut, na który warto się kierować, ale jak go zwał tak zwał. bóg czy ktoś tam. na pewno nie starszy pan siedzący na chmurce:) i na pewno nie pośrdenik w postaci kapłana w ornacie czy kogos tam w tym stylu. mam do tego dystans ogromny i jakoś mnie to przestało wzruszać kompletnie. ale pamiętam czas, kiedy siedziałam w kościele i wzruszałam się kościelnymi pieśniami;]
co do zmian, to masz rację, ale ta zmiana nie była moim wyborem tak do końca.
piag, mam nadzieję, ze tak bedzie.
a ja lubie zmiany !
ale polubilem po jakims czasie uwielbiania blogiej stagnacjii ....i nawet jak wychodzi nie tak jak mylslalem ze wyjdzie, to wszelkie zmiany wprowadzają jakies ożywienie, ruch w interesie ... nie wali mnie ani zmiana branzy ( jak by byla konieczna ) ani zmiana miejsca zamieszkania i to taka odjechana ( o czym po cichu myslę ... ), łamanie konwenannsów, zwyczajow ... to nawet lubię ;0
nie lubie za to jak mi sie jakies kurestwo z nacka na łeb zwala ale tego chyba nikt nie lubi ...
a z pacierzem to ześ kurna zajechala ... ale tylko w przypadku gdy Ci on potrzebny byl, jako wierzacej, badz starajacej sie wierzaca być. ja nie pamietam bo nie potrzebuję. bo nie wierzę.
ale potem
jaka ulga i satysfakcja!no tak plazmitong
się jakoś dziwnie to wszystko toczy...Chętnie pomoge
Mam wprawe. Będzie ok, wierze w nas córuś.w roznych kawalkach sa
rozstania i powroty..w kazdym razie sie zdarzaja
dasz rade
mantruj sobie.a potem odetchniesz nowym powietrzem:)nie pęknie
Ci nic,mówie -to niełatwe,ale później będzie ulga(powiedziała co wiedziała)
ja zazdroszczę tym,
którzy w ogóle mają lekko i nie muszą się zmagać z oporną materią świata.