nie ma tak dobrze
[15.09.09/03:01]
że nasze emocje, to co czujemy wykazują stan zwany constans.
ja mam tak, że jednego dnia czuję się jak heavy metalowy hit System of a down a czasem jak oazowy kurwa przyśpiew. a czasem to w ogóle brzęczy cisza, dzieje się tak zwane nic muzyczne i ten stan chyba lubię najbardziej.
nie, to nieprawda, złe zdarzenia czegoś uczą, niczego nie uczy też intuicja. to raczej siła woli czy instynkt przetrwania nie skażony dajmy na to depresją, każe kawałki emocji składać jak skorupy rozbitego dzbanka. i jak się je tak siłą woli poskłada, uklepie, poskleja i stworzy jakiś dzbankopodobny twór, to znowu ktoś lub coś toto lekko dotknie i jeb, rozbija się od nowa.
i tak up & down
niby wszystko się wie, wszystko rozumie a potem okazuje się, że mina, gest, słowo, kontekst sytuacyjny sprawiają, że syzyfowa praca nad skłądaniem zaczyna się od nowa.
i tak naprawdę, jeśli raz już się ten pierdolony dzbanek rozbił, to nie ma bata, żeby wyszło kiedyś z tej lepianki dzieło sztuki użytkowej. chyba, że dla porąbanych, gustujących w nurcie pt. turpizm albo nikiforyzm czy inne chuje muje.
stan mojego ducha rozpoznaję zawsze po ilości przekleństw jakie cisną mi się na usta. staję się wulgarna w mowie, co jest wyrazem potęgującej się frustracji.
następnie wchodzi mi w szyję takie coś, co boli, i nie mogę ruszyć głową ani w prawo ani w lewo ani w dół.
znam ten schemat.. potem rozlewa się to na którąs stronę ciała i tak se pobolewa dając mi jasno do zrozumienia, że z emocjami się nie igra, że potrafią tak przypierdolić z plaskacza jak się je lekceważy, że doprawdy.
no i znowu wszystko wydaje się głupie, jesień idzie i pora pisac łzawe pamiętniki, wzdragać na krakanie wron i zapodawać melancholijne spojrzenia w dal stojac w supermarkecie z koszykiem wypełnionym jak zwykle nie tym, co potrzebne a raczej zbędne.
i cóż mogę jeszcze rzec.
że mam dużo pracy, i to jest jedyna dobra wiadomość.
od tego w szyi boli mnie także głowa.
bunt po prostu na pokładzie.
ja mam tak, że jednego dnia czuję się jak heavy metalowy hit System of a down a czasem jak oazowy kurwa przyśpiew. a czasem to w ogóle brzęczy cisza, dzieje się tak zwane nic muzyczne i ten stan chyba lubię najbardziej.
nie, to nieprawda, złe zdarzenia czegoś uczą, niczego nie uczy też intuicja. to raczej siła woli czy instynkt przetrwania nie skażony dajmy na to depresją, każe kawałki emocji składać jak skorupy rozbitego dzbanka. i jak się je tak siłą woli poskłada, uklepie, poskleja i stworzy jakiś dzbankopodobny twór, to znowu ktoś lub coś toto lekko dotknie i jeb, rozbija się od nowa.
i tak up & down
niby wszystko się wie, wszystko rozumie a potem okazuje się, że mina, gest, słowo, kontekst sytuacyjny sprawiają, że syzyfowa praca nad skłądaniem zaczyna się od nowa.
i tak naprawdę, jeśli raz już się ten pierdolony dzbanek rozbił, to nie ma bata, żeby wyszło kiedyś z tej lepianki dzieło sztuki użytkowej. chyba, że dla porąbanych, gustujących w nurcie pt. turpizm albo nikiforyzm czy inne chuje muje.
stan mojego ducha rozpoznaję zawsze po ilości przekleństw jakie cisną mi się na usta. staję się wulgarna w mowie, co jest wyrazem potęgującej się frustracji.
następnie wchodzi mi w szyję takie coś, co boli, i nie mogę ruszyć głową ani w prawo ani w lewo ani w dół.
znam ten schemat.. potem rozlewa się to na którąs stronę ciała i tak se pobolewa dając mi jasno do zrozumienia, że z emocjami się nie igra, że potrafią tak przypierdolić z plaskacza jak się je lekceważy, że doprawdy.
no i znowu wszystko wydaje się głupie, jesień idzie i pora pisac łzawe pamiętniki, wzdragać na krakanie wron i zapodawać melancholijne spojrzenia w dal stojac w supermarkecie z koszykiem wypełnionym jak zwykle nie tym, co potrzebne a raczej zbędne.
i cóż mogę jeszcze rzec.
że mam dużo pracy, i to jest jedyna dobra wiadomość.
od tego w szyi boli mnie także głowa.
bunt po prostu na pokładzie.
O ISTOCIE EGZYSTENCJI W SKRÓCIE
Komentarze
czesc bledow na pewno dla mnie jest nauka
a ze neiktore powtarzam? moze trzeba mi kilka razy powtorzyc material, ale w koncu zrozumiem.Eee, ale ciotka smutno pojechalas, no :(
czy ja wiem
czy zazdraszczac jest tego? Moze ja tych bledow po prostu popelniam wiecej i musze sie uczyc bo inaczej bylby koniec swiata? :))) nie ma reguly...trzeba jednak probowac chyba co nie? :)) to znaczy taka mam teorie a w praktyce to nie wiem....narazie wydaje sie mnie, ze jest ok. Dzbanek caly i sie trzyma ....syks
ty?nic
tru, to zazdraszczam
no
co ja poradze.. ?ja
tam jednak sie ucze na bledach, swoich, cudzych i staram sie ich nie powatarzac jednak:)) szkoda zycia na powtarzanie w kolko tych samych lekcji .... nowe przed nami :))pewnie, że niczego
się nie uczymy, ja jestem mądra parę sekund po..., a potem znów te same błędy, te same schematy, trza przywyknąć i nie tracic dodatkowo energii na katowanie się...hm
a może jakiś alkohol?...
może rzeczywiście uczą tylko większej czujności, która i tak ciągle przysypia... i niczego poza tym...czab
taaaaagoya, to mi miło, chociaż tyle:)
syks, same banały i oczywistości, nuda.
skomentuje krotko
i nawet bez srednika: taaa../jasne ze dzbankow sie nie poklei
oczyw ze na ogol niczego sie nie uczymy
wiesz
chciałabym tak pisać jak ty-niby prosto a jednak tak ciekawie:) moze i wszystko głupie, ale pamiętniki w twoim wykonaniu nie będą łzawe!o nie!!no...
to witaj po jaśniejszej stronie życia :]