[sekundę...] 
feed

u mnie

[09.12.09/14:41]
to jest jakby czas wojenny.

siedzę teraz w sztabie i czekam na atak. czyli przypływ informacji, demonów itp. okopałam się, chyba w miarę ok, ale nie czuję się do końca w tym okopie pewnie. erkaem czy jaki tam karabin co strzela seriami, lezy uśpiony.

na froncie działania trwają. z oddali słychac wybuchy, coś tam czasem se eksploduje. głowny atak za 1,5 tyg, choć wcześniej będą natarcia dużego kalibru, na co akurat licze i których oczywiście się obawiam.

żyję więc w stanie wojennym.

byle przetrwać do czerwcowych wyborów. to jakoś tam będzie. pokój choc często rozczarowywuje, to wojenni sojusznicy tez i to bywa bardziej bolesne w skutkach.
najważniejsze jest i tak centrum dowodzenia, które kazdy nosi w sobie. Totalnie niezależne ani od sojuszy ani od ustrojów ani traktatów i paktów. całkowicie jest odrębne, niezależne i wiele od niego zalezy. reszta to okoliczności zmienne.

o czym warto w sumie pamiętać.

dodaj komentarz

Komentarze


ax [10.12.09/22:16]

...

wygranej życzę.
sykstus [10.12.09/16:27]

to centrum dowodzenia

moze rzeczywiscie byc bardziej lub mniej przemakalne.. ;
j;) [10.12.09/09:55]

juz wiadomo po co

na studiach jest rok woja ...
przynajmniej za moich czasów był ...
;)
p.s. jak by Ci byl potrzebny, to mam oryginalny amerykański hełm, mogę pożyczyć ;)
Marianna [10.12.09/00:33]

Met

bo my strrrrasznie daleko od siebie mieszkamy :)))
met [09.12.09/20:32]

Marr

hmmm dlaczego mi sie nie spotykamy?:)

goya, pochlebiasz mi:)
Marianna [09.12.09/18:12]

Minie i ta wojna

a Ty jesteś przygotowana i wciąż czujna, więc nie zaskoczy Cię nic aż tak bardzo. No i czasem każda z nas musi jednak choć na chwilę zamienić się w wojowniczkę :)
goya [09.12.09/15:45]

czyli

że zasieki posiadasz...
a centrum dowodzenia to myślę,że jest operacyjnie całkiem sprawne.