w moim magicznym domu
[02.01.10/18:04]
w dużym pokoju stoją pudła i kanapa oraz telewizor na pół ściany, ale w kuchni panuje niezanny mi dotąd ład.
dlatego mimo że zapracowałam się w starym domu jak pociągowy koń jeszcze i dziś/ale to naprawdę już koniec!!!/, tom se zrobiła pieczonego łososia i sałatke maurycji, jedyna jaką umiem i pamiętam jak robić.
następnie wskutek mojego gospodarowania tj włączenia zmywary, pralki i piekarnika wypierdolił sie prąd i godzinę w ciemnościach czekałam na pomoc. i to było traumatyczne, bo nie miałam co robić i musiałąm leżeć.
a jeszcze nie tak dawno był to stan mój ulubiony.
w rok 2010 weszłam bez fajerweków, ale miło i dobrą wiadomością pracową dla mnie. tym lepszą, że nie dla wszystkich będzie ona taka,. co jednakowoż, na skutek rozwoju mojej emaptii, napawa mnie niekłamanym smutkiem.
zauważyłam też, że umiem cieszyć się szczęsciem innych, nawet jeśli mnie takie szczęscie w postaci zauroczonego mna faceta nie spotyka;]
no cóż, bywa. tak se pomyślałam, że chuj tam, najwyżej będę sama, skoro żadne moje ogłoszenia na portalach znajomościowych nie działają. widocznie nie nadaję się;]
ale wracając do meritum, muszę kupić se sekretarzyk, tak sobie umyśliłam, że będę przy nim prowadzić moją prywatną firmę "JA", bo tu pozotałam niezmiennie zbiezna z Gombrowiczem, który miał wpis "ja"w każdym dniu tygodnia.
aleeee
pomyślałam sobie, że tak będzie fajnie, jak będę miec oficjalny sekretariat;]
a miniony rok, to kurdele bele.
był naprawdę mocny. chciałąbym, żeby nowy też był pełen przygód, ale nie tak trudny.
z ub. roku pamiętam pierwszą impreze integracyjną, byłam hiszpanką i upiłam się z kierownikiem jednego z działów, kolegujemy się do dziś:)
potem pamiętam wiosenny program rozrywkowy i realizację na żywo
potem czerwiec pamiętam i Gdynię, top trendy i generalnie magiczny czas. np. pierwszy raz byłam w nocy w lesie, nie sama, ale jakby sama i było zajebiście
potem lato, upał i kraków, pierwszy raz przeżyłam coś, ale nie powiem co:)
potem był niepokój
potem kupiec na meiszkanie
potem gorąckzowe poszukiwania swojego
potem koordynowanie zdarzeń i mocne rozkminy, jak se dam radę
potem nadeszłą zima a wraz z nią finalizowanie procesów zmieniających miejsce bytu.
a teraz jest nowy rok.
zostało tylko wyrobienie nowych dokumentów
i wielka, ogromna ciekawość tego, co będzie dalej i jakiś rodzaj radości, że wciąz w tym wszystkim uczestniczę. chciałabym żeby na 100%
dlatego mimo że zapracowałam się w starym domu jak pociągowy koń jeszcze i dziś/ale to naprawdę już koniec!!!/, tom se zrobiła pieczonego łososia i sałatke maurycji, jedyna jaką umiem i pamiętam jak robić.
następnie wskutek mojego gospodarowania tj włączenia zmywary, pralki i piekarnika wypierdolił sie prąd i godzinę w ciemnościach czekałam na pomoc. i to było traumatyczne, bo nie miałam co robić i musiałąm leżeć.
a jeszcze nie tak dawno był to stan mój ulubiony.
w rok 2010 weszłam bez fajerweków, ale miło i dobrą wiadomością pracową dla mnie. tym lepszą, że nie dla wszystkich będzie ona taka,. co jednakowoż, na skutek rozwoju mojej emaptii, napawa mnie niekłamanym smutkiem.
zauważyłam też, że umiem cieszyć się szczęsciem innych, nawet jeśli mnie takie szczęscie w postaci zauroczonego mna faceta nie spotyka;]
no cóż, bywa. tak se pomyślałam, że chuj tam, najwyżej będę sama, skoro żadne moje ogłoszenia na portalach znajomościowych nie działają. widocznie nie nadaję się;]
ale wracając do meritum, muszę kupić se sekretarzyk, tak sobie umyśliłam, że będę przy nim prowadzić moją prywatną firmę "JA", bo tu pozotałam niezmiennie zbiezna z Gombrowiczem, który miał wpis "ja"w każdym dniu tygodnia.
aleeee
pomyślałam sobie, że tak będzie fajnie, jak będę miec oficjalny sekretariat;]
a miniony rok, to kurdele bele.
był naprawdę mocny. chciałąbym, żeby nowy też był pełen przygód, ale nie tak trudny.
z ub. roku pamiętam pierwszą impreze integracyjną, byłam hiszpanką i upiłam się z kierownikiem jednego z działów, kolegujemy się do dziś:)
potem pamiętam wiosenny program rozrywkowy i realizację na żywo
potem czerwiec pamiętam i Gdynię, top trendy i generalnie magiczny czas. np. pierwszy raz byłam w nocy w lesie, nie sama, ale jakby sama i było zajebiście
potem lato, upał i kraków, pierwszy raz przeżyłam coś, ale nie powiem co:)
potem był niepokój
potem kupiec na meiszkanie
potem gorąckzowe poszukiwania swojego
potem koordynowanie zdarzeń i mocne rozkminy, jak se dam radę
potem nadeszłą zima a wraz z nią finalizowanie procesów zmieniających miejsce bytu.
a teraz jest nowy rok.
zostało tylko wyrobienie nowych dokumentów
i wielka, ogromna ciekawość tego, co będzie dalej i jakiś rodzaj radości, że wciąz w tym wszystkim uczestniczę. chciałabym żeby na 100%
Komentarze
...
pamiętam cie jako hiszpankę:))myślę, że ten rok był dla ciebie przełomowy...następny zatem na 100% będzie juz łatwiejszy
maura
dzięki stara:)Ang, no każdy ma jakiś swój sposób:) mój jak dotąd okazał się chujowy, więc odczekam trochę i zmienię opisy hehe
coz tu pisac kolejny raz?
wydaje sie byc niezle )Angina,
zamiast zbawić przeczytałam zAbawić, i mi się sens nie zgadł. Ale jak doczytałam i zrozumiałam, to masz rację Ty mądra Angino Ty.napiszę tak jak angina.... borze
....borze jak mi się spodobały twoje fajerweki :-PCzy to sfermentowane przetwory w słoikach wybuchające w sposób efektowny np. w Sylwestra?
Co do portali randkowych,
to najlepiej działa tekst, że szuka się wyłącznie seksu i przygód. Wtedy się zlatują porządni faceci, którzy chcą Cię zbawić. Nie daj borze napisać, że się szuka czegoś stałego bo wtedy sami zboczeńcy ;-)uda Ci się
już przeszłaś i niezły kawał drogi samodzielnie, i też niezłą szkołę życia. trzymam kciuki stara.nie no, pięknie
jest :)powodzenia Meti :)
aha no
sprawczość. to poczucie to luksus:)Martu,
jak ja jeszcze trochę powera nabiorę, to normalnie będę jak chodząca bomba zegarowa, bo mnie i tak nosi i kombinuję, co tu zrobić, żeby się kręciło jeszcze bardziej :)))Mariś
i to w miarę tej empatii sobie tego powera weźmiem trochę, nie? ;)Zgadzam się
z Martu, że siła aż bije z tego wpisu. I mię to cieszy bardzo, bo ja wbrew pozorom też taka bardziej empatyczna :) I niech tak będzie - ciekawość, nowości i zmiany wciąż na lepsze :):)
pozytywnie jest, łannie, łannie :)fajnie, że taki power z międzywierszy bije, moc i poczucie sprawczości. to Ci stuprocentowości życzę takiej że heeeej! :D