[sekundę...] 
feed

wizyta duszpasterska

[09.01.08/17:42]

Przy domofonie wisi karteczka, że 9 o 17 odbędzie się wizyta duszpasterska księdza na naszej parafii;]

Myślę sobie, no dobra, mam wodę święconą, takie coś, miotełke taką co się nią kropi, aaa, kropidło i nie mam nic przeciw istnieniu boga, bo Bóg jest we mnie, tak że ten.

Tak samo wyznaję swoją tradycyjną religię, katolicką i czasem bywam w Kościele i słucham bredni na kazaniach, ale staram się modlić wyuczonymi słowami Ojcze nasz, bo takie znam, choć są one dla mnie tak samo dobre jak i inne mogły by być, jakies mantry.

Ale trzeba się w życiu na coś zdecydować, nie?

Wiem o wszystkim co dzieje się w Kościele itd itp. ale wizyty tzw. duszpaterskie wprawiają mnie zawsze w niemy zachwyt.

Chodzący po domach ksiądz przypomina pana z urzędu statystycznego, albo służbistę z bezpieki. Siada i wypytuje:kiedy bł ślub kościelny, gdzie pracuje mąż, gdzie ja i nanosi poprawki do dokumentów, w ktorych ma zapisane przedawnione informacje.

Czy dziecko chadza do spowiedzi, czy sie dobrze uczy i do jakiego kościoła chodzi na msze. i czy nam się dobrze mieszka. robi wpis w zeszycie od religii i spada.

Czuje sie tak pokrzepiona tą wizytą, że aż mi kapcie spadły.

ja rozumiem rytuał, tradycje, ale zeby to aż tak puste było? czy naprawdę nie można nadac temu jakiegoś sensu?

dodaj komentarz

Komentarze


met [10.01.08/13:30]

opis dei

zacna sprawa:)
plesser [10.01.08/12:57]

Te zeszyty sa piekne,

gdy poszukuje sie spadkobiercow. W zwiazku z likwidacja Urzedow Bezpieczenstwa Publicznego w okolicach 1956 r. w wypadku mniejszej miejscowosci wystarczy napisac do parafii.
W parafii moich rodzicow w heimacie byla niedawno zmiana ksiedza. Odszedl na emeryture ksiadz, ktory cieszyl sie moim szacunkiem, bo mial bogata przyjaciolke, ktora mu samochody kupowala. Taki model pastora i to dobrze dobierajacego druga polowe. Przyszedl ksiadz bardzo skromny, intelektualista, po ktorym rzekomo widac (sam go nie wiedzialem), ze misjonarz.
Jesli o kontakty z duszpasterzami idzie, to nic nie przebije jednak mojego ojca, ktory w ekipie znajomych bywalcow sauny ma emerytowanego pralata. Pralat jest kopalnia wiedzy na temat Kosciola, Gornego Slaska, Czech i Niemiec. Ostatnie 50 lat life. Pralat jest tez dosc zamozny. Dziala w Opus dei i wypytywal kiedys ojca, czy moj brat studiujacy w Niemczech zarzadzanie nie bylby zainteresowany :-P
Hle, hle, ale se kandydata do werbunku znalazl.
met [10.01.08/12:55]

mix

a jakże:)
mixa [10.01.08/12:45]

Met

a kopertę "Bóg zapłać" wziął?
met [10.01.08/11:47]

a to widzę

że doświadczenia macie podbne:)

zblazik, moja rodzina i ja tez mamy pakiet sakramentów:D

Kubuś, no po Częśtochowie to ja bym się spodziewała większej aktywności księżowskiej:)
sykstus [10.01.08/10:50]

spis powszechny lepszy.

bo bez kasy i raz na 10 lat tylko.
Kubuś Wirus [10.01.08/10:27]

No to

i tak kozackie te wizyty duszpasterskie masz! U mnie najgorszy chyba proboszcz, bąknie kilka pytanek, raczej krępujących, po czym chlapnie, bierze kasę i wychodzi. Dla mnie skandal. Równie dobrze mógłby nie wchodzić, tylko od razu prosić o kopertę. No i ministranci, oni jeszcze bardziej pazerni na kasę!
yamot [10.01.08/10:13]

Goya

no proszzzz ciem...!!
oni chyba nieprzytomni sa ;)
ale wiadomo o co chodzi - mniej owieczek = mniej keszu ...
goya [10.01.08/10:02]

yamot

jak powiedziałam,ze mnie nie widuje na mszy,bo wyszłam za mąż i sie 2 lata temu przeprowadziłam(tia,i tak nie chodziłam) to mi powiedział:to idź pani tam,gdzie mieszkasz??hallloooo??ale ja tu jestem zameldowana...a on:trudno!! to go wziełam i zezwałam!!a jak!
yamot [10.01.08/09:06]

szmery pod drzwiami!!!!

hahahahaha

ale u mnie tez we rodzinnym miescie potrafil przyjsc i z notesikiem wytknac na 10 lat wstecz co gdzie po co i do czego.
i nie kumal koles, ze to ze nie ma plusika w notesiku przez ostatnie 8 lat, to po prostu to, ze nikt tam nie mieszka... a soooory - 400km zaiwaniac nie bede, zeby ksiedza przyjac :D:D:D
ash [10.01.08/08:56]

masakra

nie cierpię tych wizyt....tu gdzie teraz mieszkam....keidys, gdy mieszkałam z rodzicami swymi, przychodził ksiądz, który nas znał i nie gadał o bzdetach...i zostawiał kase na stole twierdząc, ze przy tójce zdieci się przyda:) a teraz....jeszcze zapiszą, ile rodzina dała...i przypomną kiedy trzeba...
zblaz [10.01.08/07:39]

:D

urząd statystyczny i szmery pod drzwiami mnie powaliły :DDDD

mnie tegoroczna wizyta ominęła, ale rodzice twierdzą, że wprawili kaznodzieję w osłupienie potwierdzając info, że wszyscy w rodzinie mamy w komplecie sakramenty, do bierzmowania włącznie, bo to podobnież rzadkość w dzisiejszych czasach.

ogólnie to różnie bywało z tymi wizytami przez lata, spotykało się i fajnych księży, takich co się z nimi modliło, kolędy śpiewało i rozmawiało tak se o życiu. no ale to wiadomo, ksiądz jak każdy może byc albo człowiekiem albo taboretem.
Plazma [09.01.08/22:48]

a od 2 lat

nie przyjmujemy już kaznodziejów
ja np przerzucam się na judaizm
Plazma [09.01.08/22:47]

ja lubiłam jednego księdza,

co przychodził, palił z ojcem papierosy, wychylał kielicha i mówił: łobosz, z wami to można jak z ludźmi ;] idę do owiec...
chloe [09.01.08/22:11]

goya,

szmery za drzwiami mnie powalily... ;-))))))
goya76 [09.01.08/18:42]

też nie napawa mnie radością

taka wizyta...pamiętam,pare lat temu,kiedy miałam zostać chrzesną,poszłam domojej parafii a tam ksiadz wyjął notesik i od 1992 roku miał zanotowane,jak przebiegały takie wizyty.Tak wiec,że przez 4 lata nikogo nie było w domu,że 3 razy były szmery za drzwiami i nikt nie otworzył!!!na nic zdały się tłumaczenia,że pracujemy,że mamy psa i to był on(no przecież nie ukrywałam się za drzwiami).I tak miał spisane 12 lat!!! Normalny szok! nie chciał mi wydać zaświadczenia,bo na mszy mnie nie widuje!! wkurzyłam sie,powiedziałam co swoje i wyszłam...a zaświadczenie załatwiłam inaczej.Teraz już dbam,abym chociaż co 2rok była w domu-no bo dziecko musi iść do komuni-co nie?
Kaśka [09.01.08/18:20]

.

dla mnie te wizyty zawsze były puste. z dzieciństwa pamiętam, jak ksiądz dawał gumy do żucia, a z nastoletniości/dorosłości pamiętam wybywanie z domu w czasie przyjęcia kapłana.