zdefiniowałąm prawdę
[06.09.09/20:17]
rzecz jasna o sobie
;]
znaczy wiedziałąm o tym, ale sobie zdefiniowałam, kiedy jechałam i mi się nudziło. jak goniłam passata, potem audi, a jednemu uciekłam a drugi uciekł mnie, to wtedy wpałam na tę definicję
że zawsze robię wszystko od dupy strony
np. im bardziej powinnam, tym bardziej nie robię
rośnie we mnie opór
a im bardziej nie powinnam, tym bardziej w coś wsiąkam.
no beznadzieja.
zaczęło się od pewnego dnia w akademiku.
I rok, pokój dzielony z 2 laskami, zalewa nas woda, ja śpię, woda podchodzi pod łóżko, robi się rejwach, ruch, a ja czuję, że im bardziej muszę wstać, tym bardziej nie wstaję i tym mocniej zaciskam powieki udając, że śpię.
wcale się nie zdziwiłam, że na II roku nikt ze mną nie chciał mieszkać:)
taka jestem wogle rozumiejąca iwogle.
ale kurcze, to w sumie dość uprzykrzające życie. bo czasem sprawy zahaczały nie tylko o takie przygody, ale o te bardziej życiowe.
zawsze na przekór
zawsze na odwrót
niby kul, ale kurcze...
;]
znaczy wiedziałąm o tym, ale sobie zdefiniowałam, kiedy jechałam i mi się nudziło. jak goniłam passata, potem audi, a jednemu uciekłam a drugi uciekł mnie, to wtedy wpałam na tę definicję
że zawsze robię wszystko od dupy strony
np. im bardziej powinnam, tym bardziej nie robię
rośnie we mnie opór
a im bardziej nie powinnam, tym bardziej w coś wsiąkam.
no beznadzieja.
zaczęło się od pewnego dnia w akademiku.
I rok, pokój dzielony z 2 laskami, zalewa nas woda, ja śpię, woda podchodzi pod łóżko, robi się rejwach, ruch, a ja czuję, że im bardziej muszę wstać, tym bardziej nie wstaję i tym mocniej zaciskam powieki udając, że śpię.
wcale się nie zdziwiłam, że na II roku nikt ze mną nie chciał mieszkać:)
taka jestem wogle rozumiejąca iwogle.
ale kurcze, to w sumie dość uprzykrzające życie. bo czasem sprawy zahaczały nie tylko o takie przygody, ale o te bardziej życiowe.
zawsze na przekór
zawsze na odwrót
niby kul, ale kurcze...
O ISTOCIE EGZYSTENCJI W SKRÓCIE
Komentarze
:)
oj można, można.dlaczego i po co
to jest na to odpowiedź?:)to masz 1/3 całości obrazu ciocia :)
bo to, że wiesz, jak masz to pikuś. Dowiedz sie jeszcze, dlaczego i, co trudniejsze, po co tak masz i wtedy dopiero zaznasz autentycznego niewielkiego olśnienia :)serio :)
tru
nie wierzę ci:) pewnie byś pierwsza poleciała pomoc organizować:) ja cię postrzegam jako typ aktywistki raczej:)a mnie
kiedys Babcia powiedziala, ze mam nie uzywac slowa "musze" bo ono zle sie w glowie koduje :) I ja sobie to zapamietalam i od tamtej pory nic nie musze a im bardziej musze tym mniejsze prawdopodobienstwo, ze to zrobie :)) tak wiec tez bym przy tej wodzie nie wstala :))))to ja mam tak
ze wszystkim, łącznie z "pracą" niestety.ergo,
na priv szczesciara;ergo,
na priv szczesciara;kajtas
tak, bo ja jestem jak Małgosia Foremniak, im starsza tym dzidziejsza:)syks mus w pracy a gdzie indziej to zupełnie co innego. mus w pracy nie podlega rozkiminom takim jak prywatne sprawy.
.
a to nie jest przypadkiem domena młodości ? ;>cooz,
jest mus albo go nie ma.w pracy jest
sie nie martw. pewnie
syks
nie skumałam, ale nie martwię się, bo to jak zwyklę.natomiast praca a prywatna sfera to dla mnie odrębne jes ti nie ma znaku równości. więc nie wiem co cię tak dziwi.
co zn czy ja swiadomosc mam?;
jakas tam mam;jak sie 'inni' napraszaja.. ;))))
jest,
sprawdziłam :]na moje oko
jest pełniasyks
wiem, że powinnam, a im bardziej powinnam, tym bardziej jestem na nie:>nie no żartuję.
coś tam zrobię. grunt to świadomość:> a ty ją masz co do siebie? żeby tak punktowac innych syksie?:>
wiec
po prostu w zyciu prywatnym nigdy nie bylas w przymusie!) szczesciara!nie no, na pewno
Met nie ma zamiaru, tylko se będzie tu smęcić, a my jako te kruki i wrony będziem ją dziobać, jasne ;]...
met...to ja tak mam ze sprawami, które są dla mnie ważne;) im bardziej chcę, tym bardziej odkładam na potem...a w końcu wielu nie robię wcale.No chyba, że się z zaskoczenia wezmę, jak ze zdjęciami dzisiejszymi na przykład...;)
okropność to jest dla mnie.
jesl zle
to zamierzasz cos z tym zrobic moze?syks
no praca pod to nie podlega, tylko zycie prywatnehmmm
wmawiam se, że jest dobrze dobrze a nie jest nie jestfak
ale
w pracy czasem - przez pomylke(?) - robisz cos co powinnas?zn ze jestes
zefiniowana x na.. jutro ;zn musisz z tym zyc.. ;
Marlaa,
o to toMetti,
widzi że jest źle, ale wmawia sobie, że jest dobrze, no i ucieka uciekamet
wspóluzależnienia nie znasz i uników, by dojrzec prawde? Bo chyba to galka miala na mysli, udawanie, ze sie nic nie dzieje, nic nie widzi, tak galka?met rob co czujesz, ale bez szkody dla siebie :)i innych;)
marlaaaa
ależ nikomu innemu a sobie może coś, że np. zrobię w jakiejś sytuacji wreszcie to co potrzeba a nie odwrotnie. no sama nie wiem. wątpliwości mam:)czyli: źle;]
gal, nie znam tego syndromu, ale historia jest prawdziwa:)
nie no,
numer z tym udanym snem, słowo dajęcoś jak syndrom żony alkoholika
a co Ty chcesz
komuś tym udowodnic czy sobie?NIby nic na silę, co nie?